fot. Cartusia 1923 Kartuzy.jpg
Przygotowania III- i IV-ligowców na Pomorzu
III liga wróci do gry na przełomie lutego i marca, a IV liga RWS Investement tydzień później. Pomorskie drużyny walczą z zimową pogodą, by jak najlepiej przygotować się do rundy wiosennej.
Najwyżej notowaną drużyną z regionu pomorskiego w III lidze jest beniaminek tego szczebla rozgrywek Wikęd Luzino, który plasuje się na bardzo wysokim 3. miejscu. Drużynę wzmocnili Nikodem Kitowski i Piotr Karlikowski, zawodnicy z przeszłością w wyższych klasach rozgrywek. Z Wikędem pożegnali się z kolei Kacper Galas, Dawid Król, Konrad Formela oraz Kamil Machałek.
- Trenujemy w miarę możliwości, trochę na orliku, trochę na hali, byliśmy na obozie w Cetniewie. Udało się rozegrać kilka sparingów, kilka zostało odwołanych, jeden został przerwany, po 30 minutach przeciwnik stwierdził, że boisko jednak nie nadaje się do gry. Wszystkie jednostki treningowe zaplanowane przez sztab szkoleniowy udało się zrealizować, jednak nie każdą w pełnym wymiarze. Jak wszyscy rywale z województwa pomorskiego, zmagamy się z brakiem pełnowymiarowego boiska pod balonem. Mimo to liczymy, że runda wiosenna będzie równie udana jak jesienna, choć zdajemy sobie sprawę, że skala trudności rośnie – mówi nam Wojciech Wilczyński, dyrektor sportowy Wikędu Luzino.
Nieco niżej od Wikędu na półmetku plasuje się Cartusia Kartuzy, która jest na 6. miejscu. Nowy szkoleniowiec tej drużyny, Krzysztof Sobieraj twardo stąpa po ziemi w wypowiedzi dla lokalnego portalu trójmiasto.pl mówił m.in.:
- Naszym celem jest utrzymać się w III lidze, nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ odeszło od nas czterech kluczowych zawodników, jednak jestem dobrej myśli.(…) Moje relacje z Arką Gdynia, gdzie długo grałem są dobre, w przeszłości współpracowałem owocnie z Arką wypożyczając młodych piłkarzy do moich drużyn i nadal będę to robił.
Dotychczasowy trener Cartusii, Krystian Ryczkowski zszedł szczebel niżej do IV-ligowych Czarnych Pruszcz Gdański. Jego śladem podążyli czołowi zawodnicy kartuskiego klubu - Oktawian Skrzecz, Bartosz Nowicki, Arkadiusz Moczadło i Rafał Dębski. W Pruszczu tworzy się ciekawy projekt. Drużyna była na tygodniowym obozie w Turcji, są ciekawe pomysły i wielkie ambicje oraz nowy herb. Na razie drużyna plasuje się w środku IV-ligowej stawki, na 9. miejscu na półmetku.
Wspomniany Sobieraj w bieżącym, sezonie prowadził KP Starogard, który znajduje się tuż za strefą barażową na 3. pozycji. Dosłownie kilka dni temu drużynę z miasta Kazimierza Deyny objął trener Piotr Kołc, który wcześniej prowadził II-ligową Resovię. Ciekawy ruch, a drużyna KPS zapewne nie powiedziała w tym sezonie ostatniego słowa w kontekście powrotu do III ligi.
Na zachodzie województwa pogoda jest taka jak wszędzie. Gryf Słupsk, po średnim początku sezonu, w końcówce rundy jesiennej wszedł na wysokie obroty. Na półmetku rozgrywek IV ligi RWS Investment Group jest piąty, ale jeśli wygra zaległy mecz z Arką II Gdynia miejsce barażowe będzie już tuż-tuż.
- W całej swojej przygodzie trenerskiej nie spotkałem się z takim okresem przygotowawczym. Warunki są bardzo trudne, niewiele jest zajęć z piłką, koncentrujemy się na siłowni i bieganiu. Na pogodę nie mamy wpływu, robimy co możemy, z planów na przerwę zimową udało się zrealizować może 30-40%, a więc niewiele. Testowaliśmy około 25 zawodników, z których dwóch zapewne podpisze z nami wkrótce kontrakty – mówi nam Krzysztof Muller, wieloletni trener Gryfa Słupsk.
Na przeciwległym, wschodnim krańcu Pomorza sytuacja jest bliźniacza. Grom Nowy Staw od lat plasuje się w czołówce IV ligi, rok temu grał w barażach, w których stawką był awans na wyższy szczebel, na półmetku bieżących rozgrywek jest wiceliderem.
- Od kiedy jestem trenerem w Nowym Stawie trudniejszego okresu przygotowawczego pod kątem organizacji treningów nie było. Nasz klub zapewnia nam bardzo dobre warunki, jest dostępny orlik z siłownią, możemy spełnić wszystkie założenia pod kątem motorycznym, ale nie mamy możliwości treningów na boisku pełnowymiarowym z racji panującej zimy, dlatego pod sporym znakiem zapytania jest początek rozgrywek. Na pewno dużym plusem jest to, że udało się zagrać wszystkie mecze sparingowe i zawodnicy mają w nogach sporo minut. Do klubu dołączyło trzech zawodników oraz jeden z drużyny rezerw, co niedługo zostanie ogłoszone na klubowej stronie – mówi nam Dawid Leleń, szkoleniowiec zaledwie 29-letni, a jego słowa można by przypisać praktycznie każdemu z zawodników naszego regionu.
Na zakończenie kierujemy nasze kroki do Trójmiasta. Gedania 1922 Gdańsk jest zdecydowanym liderem półmetka w IV lidze i jak mówił w jednym z wywiadów dyrektor sportowy Bartosz Dolański, „stać ją na awans do III ligi”. Piłkarze trenera Dariusza Stasiuka oprócz jednego (0:2 z Olimpią Elbląg) pewnie wygrali pozostałe sparingi w tym na wyjeździe z rewelacją tegorocznej edycji Pucharu Polski, Zawiszą Bydgoszcz. Klub z Hallera pracuje nad dwoma wzmocnieniami, bliscy związania się z Gedanią są 20-letni Daniel Wójcik z Granicy Kętrzyn i 18-letni Oleksii Bosenko z Wigier Suwałki.
Rezerwy Arki Gdynia są IV-ligowym beniaminkiem i zarazem największą rewelacją rundy jesiennej. Podopieczni trenera Łukasza Kowalskiego praktycznie nie korzystali ze wzmocnień z ekstraklasowej pierwszej drużyny, dlatego wysokie 4. miejsce ma swoją wymowę. Dobra postawa lidera drugiej linii, Michała Rzuchowskiego nie uszła uwadze szkoleniowcom I zespołu, pomocnik był na obozie w Turcji z zespołem Dawida Szwargi i został przywrócony do zajęć I drużyny Arki Gdynia.
Jaguar Gdańsk po kilku latach bezskutecznego pukania do bram III ligi zmienił strategię i wyraźnie postawił na wychowanków, którzy trenują w klubie od małego.
- Nie szukamy wzmocnień personalnych w przerwie zimowej, jesteśmy zadowoleni z kadry jaką mamy, chcemy dawać szansę młodym zawodnikom, którzy są z nami od najmłodszego wieku. Był czas, że zatrudnialiśmy starszych piłkarzy, ale ten trzyletni projekt nie dał efektu w postaci awansu do III ligi więc teraz próbujemy iść inną, naszą własną drogą - tłumaczy Michał Jadanowski, szef i właściciel Jaguara Gdańsk.