fot. turniej orliczek 2.jpg

Dziewczyny na boisko. Dlaczego warto tworzyć sekcje piłki nożnej dziewcząt?

Przez lata w polskiej piłce nożnej obowiązywał dość prosty schemat: klub miał pierwszą drużynę, zespoły młodzieżowe chłopców, a piłka nożna dziewcząt funkcjonowała gdzieś obok - często jako domena wyspecjalizowanych klubów kobiecych. Dziś ten model coraz wyraźniej odchodzi do przeszłości. Dziewczynki chcą grać w piłkę, rodzice coraz częściej szukają dla nich miejsc do treningu, a Polski Związek Piłki Nożnej i wojewódzkie związki piłki nożnej rozwijają kolejne programy, które mają ułatwiać start młodym zawodniczkom.


To dobra wiadomość nie tylko dla dziewczynek. To również ogromna szansa dla klubów - szczególnie tych działających w niższych ligach. Utworzenie sekcji dziewczęcej nie musi oznaczać budowania od razu profesjonalnej akademii. Może zacząć się od jednej grupy treningowej, kilku piłek, trenera lub trenerki i prostego komunikatu: „Dziewczyny, tutaj też możecie grać”.

A korzyści? Jest ich znacznie więcej niż tylko sportowe.

Nie każda zawodniczka marzy o wielkiej karierze. I właśnie dlatego warto zacząć

Najłatwiej spojrzeć na piłkę dziewczęcą przez pryzmat przyszłych reprezentantek Polski. To oczywiście ważny argument. Każda wielka zawodniczka zaczynała przecież od pierwszego treningu, pierwszego gola i pierwszego meczu. Aby jednak polska piłka kobieca mogła się rozwijać, potrzebuje nie kilku wyjątkowych akademii, ale setek lokalnych miejsc, w których dziewczynki mogą rozpocząć przygodę z futbolem.

Dla klubu z III, IV ligi czy ligi okręgowej może to być wręcz jedna z najważniejszych ról społecznych. Nie trzeba od razu produkować zawodniczek na poziom reprezentacyjny. Trzeba stworzyć możliwość, aby dziecko z danej miejscowości mogło przyjść na trening, poznać koleżanki, nauczyć się podstaw gry i po prostu dobrze się bawić.

To właśnie lokalne kluby są najbliżej mieszkańców. To do nich rodzic może przyprowadzić dziecko po szkole. To na ich stadionie można zorganizować pierwszy turniej. To ich zawodniczki mogą stać się dla kolejnego pokolenia pierwszymi sportowymi bohaterkami.

W tym sensie utworzenie sekcji dziewczęcej nie jest dodatkiem do działalności klubu. Jest inwestycją w jego lokalną rolę.

Piłka nożna rozwija nie tylko nogi

Sportowe korzyści są oczywiste: poprawa sprawności, koordynacji ruchowej, szybkości, wytrzymałości, orientacji przestrzennej czy ogólnej kondycji. Piłka nożna jest jednak dyscypliną wyjątkowo wszechstronną, ponieważ wymaga jednocześnie działania indywidualnego i zespołowego.

Zawodniczka musi podejmować decyzje pod presją czasu. Musi przewidywać zachowania innych, reagować na zmieniającą się sytuację, komunikować się z zespołem i brać odpowiedzialność za swoje działania. Raz trzeba błyskawicznie zaatakować, innym razem cofnąć się i pomóc koleżance.

To lekcje, które zostają poza boiskiem.

Program szkolenia PZPN zwraca uwagę na wyniki badań dotyczących młodych piłkarek. Wynika z nich m.in., że zawodniczki dostrzegają wpływ futbolu na radzenie sobie z problemami i presją, a także wskazują na przyjaźnie oraz większą pewność siebie budowaną dzięki grze.

I właśnie ten aspekt warto szczególnie mocno podkreślać rodzicom. Sekcja dziewczęca nie jest wyłącznie miejscem, w którym dziecko nauczy się prowadzić piłkę i oddawać strzały. To środowisko, w którym uczy się współpracy, odpowiedzialności, radzenia sobie z porażką, komunikacji i wytrwałości.

Drużyna jest szkołą relacji

Współczesne dzieci mają coraz więcej możliwości spędzania czasu w świecie cyfrowym. Tym większą wartość ma miejsce, w którym trzeba przyjść osobiście, spotkać innych ludzi, wspólnie wykonać zadanie i ponosić konsekwencje własnych decyzji.

Drużyna jest takim miejscem.

Dziewczynka, która przychodzi na trening, szybko odkrywa, że koleżanki mogą być różne: jedna jest bardzo odważna, druga nieśmiała, trzecia świetnie radzi sobie technicznie, czwarta dopiero zaczyna. Na boisku wszystkie muszą jednak znaleźć sposób na współpracę.

To potężne narzędzie integracji.

Dla klubu oznacza to zresztą coś więcej. Rodzice zawodniczek zaczynają być częścią środowiska. Pojawiają się nowe relacje, nowe osoby na trybunach, nowi wolontariusze i nowe pomysły. Mecz drużyny dziewczęcej może stać się wydarzeniem dla całych rodzin. Turniej - okazją do spotkania mieszkańców. Piknik - sposobem na pokazanie klubu osobom, które wcześniej w ogóle nie miały z nim kontaktu.

Sekcja dziewczęca może więc poszerzać społeczność klubu.

Klub zyskuje nowych kibiców i nowe pokolenie swoich ludzi

To jeden z argumentów, którego nie należy lekceważyć.

Dzisiejsza zawodniczka może za kilka lat zostać seniorką, trenerką, sędzią, działaczką, wolontariuszką albo po prostu kibicką. Jej rodzice, rodzeństwo i znajomi również mogą związać się z klubem na lata.

W przypadku niewielkich klubów jest to szczególnie ważne. Ich siłą nie zawsze są budżety czy infrastruktura. Największym kapitałem jest społeczność.

Jeżeli klub tworzy środowisko, w którym grają chłopcy i dziewczynki, działa kilka grup młodzieżowych, organizowane są turnieje, festyny i wydarzenia rodzinne, przestaje być wyłącznie drużyną występującą w określonej klasie rozgrywkowej. Staje się lokalną instytucją.

A to ogromna różnica.

turniej orliczek.jpg

Dziewczęta mogą być impulsem do rozwoju całej akademii

Warto spojrzeć na sekcję dziewczęcą także z perspektywy organizacyjnej. Jej utworzenie może skłonić klub do uporządkowania wielu procesów: naboru, komunikacji z rodzicami, planowania treningów, szkolenia trenerów, pozyskiwania partnerów czy prowadzenia mediów społecznościowych.

I bardzo dobrze.

Profesjonalizacja nie musi oznaczać milionowego budżetu. Czasem zaczyna się od tego, że klub ma jasny grafik treningów, osobę odpowiedzialną za kontakt z rodzicami, aktualną stronę internetową i dobrze przygotowaną informację o naborze.

Co więcej, rozwój dziewczęcej sekcji może poprawić jakość szkolenia wszystkich dzieci. Trenerzy zaczynają zwracać większą uwagę na indywidualizację treningu, komunikację, bezpieczeństwo i potrzeby różnych grup. Klub zdobywa doświadczenie, które później może wykorzystać również w innych sekcjach.

To także szansa marketingowa

Klub z niższej ligi nie powinien myśleć o marketingu wyłącznie jako o sprzedaży powierzchni reklamowej na bandzie.

Marketing lokalnego klubu to przede wszystkim historia, emocje i ludzie.

Sekcja dziewczęca daje tych historii bardzo dużo.

Pierwszy trening. Pierwszy turniej. Pierwszy strzelony gol. Pierwszy mecz na stadionie pierwszej drużyny. Zdjęcie zawodniczek wyprowadzających seniorów na murawę. Rodzice dopingujący swoje córki. Zawodniczka, która po roku treningów przełamuje nieśmiałość i zaczyna pełnić funkcję kapitana.

To są treści, które angażują znacznie bardziej niż kolejny post z wynikiem 2:1.

Dobrze prowadzona sekcja dziewczęca może więc stać się jednym z najbardziej pozytywnych elementów komunikacji klubu. A dla sponsora lokalnego może być atrakcyjnym argumentem: jego marka nie wspiera tylko wyniku sportowego, ale aktywność dzieci i młodzieży, integrację mieszkańców oraz rozwój dziewcząt.

Sponsorzy coraz częściej szukają czegoś więcej niż logo

Dla lokalnego biznesu wspieranie drużyny dziewczęcej może mieć wymiar wizerunkowy i społeczny. Firma może powiedzieć: „Wspieramy aktywność dzieci”, „inwestujemy w młodzież”, „pomagamy dziewczynkom realizować sportowe pasje”.

To przekaz, który trudno zbudować wyłącznie poprzez sponsorowanie wyniku seniorskiego.

Dla klubów z niższych lig może być to szczególnie istotne. Zamiast rozmawiać ze sponsorem wyłącznie o tym, ile kosztuje reklama na stadionie, można zaproponować konkretny projekt społeczny: „Zbudujmy razem drużynę dziewcząt”.

Taki projekt można rozwijać etapami. Sponsor może sfinansować sprzęt, stroje, transport na turnieje, organizację naboru czy wydarzenie dla dziewczynek. Klub zyskuje partnera, a firma - widoczność połączoną z realnym działaniem.

PZPN i Pomorski ZPN pokazują, że kierunek jest właściwy

Kluby nie muszą zresztą przecierać szlaku samotnie.

Polski Związek Piłki Nożnej od kilku lat rozwija systemowe działania na rzecz futbolu dziewcząt i kobiet. W strategii piłki nożnej kobiet na lata 2022–2026 wskazano m.in. zwiększanie dostępności futbolu dla dziewcząt, rozwój regionalnej piłki w młodszych kategoriach, bezpłatne festiwale piłkarskie, edukację trenerów, rodziców i zawodniczek oraz działania promocyjne.

Jednym z najbardziej widocznych projektów jest kampania „Dziewczyny. Drużyna nie tylko na boisku”, której celem jest zachęcanie dziewcząt do gry i pokazanie, że futbol daje nie tylko sportowe umiejętności, ale również doświadczenia przydatne w życiu. W ramach kampanii powstała także mapa miejsc oferujących piłkę nożną dziewczętom i kobietom.

Ważnym narzędziem stał się również program „Kobiety w grze”. W pierwszej edycji w 2024 roku wsparcie finansowe otrzymały 74 kluby, w tym osiem z województwa pomorskiego. W drugiej edycji, dotyczącej sezonu 2025/26, granty otrzymało kolejnych 46 klubów. Środki mogły być przeznaczane m.in. na pikniki, turnieje, promocję piłki dziewcząt i projekty realizowane ze szkołami.

To ważny sygnał: rozwój dziewczęcej piłki ma być procesem oddolnym. Nie chodzi tylko o największe akademie. Chodzi właśnie o lokalne kluby.

Pomorze ma swoją energię

Tu skupmy się na działaniach Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Podczas spotkań z przedstawicielami klubów w lutym 2026 roku, w których uczestniczyli przedstawiciele niemal 170 klubów, jednym z tematów było otwieranie sekcji piłki nożnej dziewcząt i tworzenie grup treningowych.

Pomorski ZPN tworzy także wydarzenia, które pozwalają dziewczynkom zobaczyć, że futbol jest również ich przestrzenią. Przykładem jest turniej ENERGIA DZIEWCZYN. Jego edycja w 2026 roku przyciągnęła rekordową liczbę drużyn i setki młodych zawodniczek, a mecze rozgrywano na Polsat Plus Arenie Gdańsk - stadionie będącym Domem Reprezentacji Polski Kobiet.

Takie wydarzenia są dla klubów czymś więcej niż jednorazowym turniejem. Są gotowym punktem wyjścia do naboru.

Można przyjechać z grupą dziewczynek na turniej. Można zaprosić rodziców. Można zrobić zdjęcia. Można opowiedzieć o tym w mediach społecznościowych. A następnie powiedzieć: „Jeśli podobało wam się tutaj, zapraszamy na trening do naszego klubu”.

To prosty mechanizm. I może działać.

Co istotne, nasza oferta nieodpłatnych inicjatyw, skierowanych do dziewcząt jest bardzo duża. Pomorski ZPN od ponad dekady bierze na siebie koszt obsługi sędziowskiej w rozgrywkach dla kobiet i dziewcząt (IV liga i rozgrywki młodzieżowe, dziecięce).

Ponadto udział m.in. w Turnieju Tymbarku, turniejach halowych Energa Griffin Cup, Energia Dziewczyn, Festiwalu Piłkarskim dla Dziewczyn nie wiąże się z żadnymi opłatami. Udział w oficjalnych rozgrywkach Orliczek, Młodziczek czy Juniorek również jest nieodpłatny (brak opłąty za zgłoszenie drużyny, brak opłaty za uprawnienie zawodniczki).

Nie trzeba od razu tworzyć pełnej drabiny szkolenia

Jedną z największych obaw klubów jest pytanie: „Skąd weźmiemy zawodniczki?”.

Odpowiedź może być prostsza, niż się wydaje: nie trzeba od razu mieć zawodniczek w każdym roczniku.

Można zacząć od otwartego treningu. Od grupy 10-15 dziewczynek. Od zajęć raz lub dwa razy w tygodniu. Od kategorii, w której jest największe zainteresowanie.

Przepisy wskazują również, że do 15. roku życia dziewczynki mogą uczestniczyć w rywalizacji ligowej razem z chłopcami. To oznacza, że klub nie musi od pierwszego dnia budować osobnej piramidy rozgrywkowej dla każdego rocznika.

To bardzo ważna informacja dla mniejszych klubów.

Można zacząć małymi krokami, a rozwijać się wraz z grupą.

Dziewczynki już czekają

Program UEFA Playmakers, rozwijany w Polsce przy współpracy PZPN, UEFA i Disneya, jest przykładem inicjatywy, która wykorzystuje zabawę i narrację znaną dzieciom, aby przyciągać dziewczynki do futbolu. W Polsce liczba ośrodków programu wzrosła z 30 do 40 w 2024 roku, a na 2025 rok planowano dalsze zwiększenie ich liczby. Program ma nie tylko zachęcać dziewczynki do gry, ale także wspierać trenerów i powstawanie nowych drużyn.

W 2026 roku PZPN wraz z wojewódzkimi związkami piłki nożnej kontynuuje festiwale piłkarskie dla dziewczyn - wydarzenia organizowane we współpracy z wojewódzkimi związkami piłki nożnej odbywają się w wielu lokalizacjach w Polsce.

Klub, który otworzy drzwi, może więc skorzystać z rosnącego zainteresowania. Nie musi samodzielnie tworzyć całego rynku. Ten rynek już powstaje.

Największą wartością może być zmiana mentalności

Być może najważniejsza korzyść z utworzenia sekcji dziewczęcej jest trudna do wpisania w tabelę.

To zmiana odpowiedzi na pytanie: „Dla kogo jest nasz klub?”.

Jeżeli odpowiedź brzmi: „dla wszystkich dzieci, które chcą grać w piłkę”, klub staje się naprawdę otwarty.

Dziewczynka nie musi już słyszeć: „U nas nie ma drużyny dla ciebie”. Może usłyszeć: „Przyjdź i spróbuj”.

To pozornie niewielka różnica. W rzeczywistości może być początkiem sportowej historii na całe życie.

A czasem także historii zawodowej. Dziewczynka, która zacznie od treningów, może w przyszłości związać się z piłką nożną – w różnej roli – na całe życie.

W ten sposób klub tworzy nie tylko zawodniczki. Tworzy przyszłe kadry.

III liga i niższe klasy mają tu szczególną rolę

Największe kluby mogą pozwolić sobie na rozbudowane akademie, skauting i wyspecjalizowane struktury. Ale przyszłość dziewczęcej piłki nie może zależeć wyłącznie od nich.

Jeśli chcemy, aby dziewczynki z małych miast, miasteczek i wsi miały dostęp do futbolu, potrzebujemy lokalnych klubów.

Klub z III ligi, IV ligi czy klasy okręgowej może być dla dziecka znacznie ważniejszy niż profesjonalny klub kobiecy, oddalony o 50 kilometrów. Jest blisko domu. Rodzice znają trenera. Dziewczynka spotyka na ulicy koleżankę z drużyny.

To właśnie lokalny charakter jest często przewagą.

Dlatego warto przestać myśleć o sekcji dziewczęcej jak o kosztownym projekcie „na przyszłość”. Lepiej traktować ją jak naturalne rozszerzenie misji klubu.

Mocny argument w rozmowach z samorządem

Sekcja piłki nożnej dziewcząt może być także bardzo mocnym argumentem w rozmowach z władzami samorządowymi.

Dla gminy, miasta czy powiatu klub sportowy nie jest wyłącznie miejscem rywalizacji ligowej - jest partnerem w realizacji ważnych celów społecznych: aktywizacji dzieci i młodzieży, promocji zdrowego stylu życia, integracji mieszkańców i wyrównywania szans w dostępie do sportu. Utworzenie drużyny dziewczęcej pozwala więc pokazać klub jako organizację, która odpowiada na potrzeby całej lokalnej społeczności, a nie tylko jednej grupy mieszkańców. To może mieć znaczenie przy ubieganiu się o dotacje na szkolenie dzieci i młodzieży, korzystaniu z miejskiej lub gminnej infrastruktury, rozmowach o finansowaniu zajęć czy organizacji turniejów i wydarzeń sportowych.

Warto przy tym mówić nie tylko o sporcie, ale o konkretnych efektach: kilkanaście lub kilkadziesiąt dziewczynek regularnie trenujących, rodzice zaangażowani w życie klubu, bezpieczne i wartościowe spędzanie czasu wolnego oraz możliwość uczestnictwa w wydarzeniach organizowanych wspólnie ze szkołami i samorządem. Dla władz lokalnych jest to czytelny komunikat: klub nie tylko prosi o wsparcie, ale proponuje samorządowi konkretny projekt społeczny, którego efekty można zobaczyć na boisku i w lokalnej społeczności.

Od czego zacząć?

Nie od wielkiego budżetu. Od decyzji.

Potem można wykonać kilka prostych kroków: wyznaczyć osobę odpowiedzialną za projekt, sprawdzić dostępność boiska, znaleźć trenera lub trenerkę, skontaktować się ze szkołami, przygotować otwarty trening i poinformować o nim mieszkańców.

Warto zaprosić dziewczynki na bezpłatne zajęcia próbne. Warto zrobić nabór przez szkoły, media społecznościowe i lokalne grupy mieszkańców. Warto porozmawiać z rodzicami i jasno powiedzieć, jak będą wyglądały treningi, czego potrzebuje dziecko i jakie są możliwości dalszego rozwoju.

A później konsekwentnie budować.

Nie każdy pierwszy nabór będzie liczył 30 zawodniczek. Być może przyjdzie osiem. To też wystarczy, żeby zacząć.

Za rok może być ich piętnaście. Za dwa lata dwadzieścia pięć. Wtedy pojawi się kolejna grupa. Potem turniej. Potem pierwszy wyjazd. Potem zawodniczka, która przejdzie do starszej kategorii.

Tak powstaje akademia. Nie jednym ruchem, lecz trening po treningu.

Najlepszy moment, żeby zacząć, jest właśnie teraz

Polska piłka kobieca znajduje się w okresie dynamicznego rozwoju. PZPN traktuje futbol kobiecy jako jeden z ważnych kierunków strategicznych, rozwija narzędzia promocyjne i szkoleniowe, a kolejne programy kierowane do dziewcząt mają zwiększać dostępność piłki nożnej w całym kraju.

Pomorski ZPN jasno sygnalizuje z kolei klubom potrzebę otwierania się na dziewczęta.

Dla klubów z niższych lig to nie jest więc pytanie: „Czy nas stać na sekcję dziewczęcą?”.

Warto zadać inne: „Ile możemy zyskać, jeśli ją stworzymy?”

Bo można zyskać zawodniczki. Nowych kibiców. Rodziców zaangażowanych w życie klubu. Sponsorów zainteresowanych projektami społecznymi. Lepszą rozpoznawalność. Nowe kompetencje trenerów. Nowych wolontariuszy. Przyszłe trenerki, sędzie i działaczki.

Ale przede wszystkim można dać kilkunastu, kilkudziesięciu albo kilkuset dziewczynkom coś, czego nie da się przeliczyć na pieniądze: własne miejsce w sporcie.

Miejsce, w którym mogą biegać, krzyczeć, śmiać się, przegrywać, wygrywać, popełniać błędy i próbować jeszcze raz.

Miejsce, w którym nauczą się, że nie muszą być najlepsze, żeby być częścią drużyny.

I miejsce, w którym być może pewnego dnia powiedzą: „To tutaj zaczęła się moja piłkarska historia”.