fot. Gedania Gdańsk
Pomorska IV liga RWS Investment Group na półmetku
IV liga RWS Investment Group jest najwyższą klasą rozgrywek prowadzonych przez Pomorski ZPN. W zgodnej opinii obserwatorów poziom jest z sezonu coraz wyższy i bardziej wyrównany, przez co rozgrywki są coraz ciekawsze. Awans do III ligi uzyska zwycięzca rozgrywek, a wicemistrz zagra w makroregionalnych barażach.
Tabela prawdę powie – zdecydowanie najlepszym zespołem jesieni w IV lidze była Gedania 1922 Gdańsk. W 17 meczach piłkarze z ul. Hallera 14 razy wygrali i ledwie trzy razy zremisowali. Zawodnicy trenera Dariusza Stasiuka mają najlepszy atak (59 goli) i najszczelniejszą defensywę (tylko 13 bramek straconych). Zwłaszcza końcówka rundy była ich popisem – w trzech ostatnich spotkaniach zdobyli 19 goli tracąc tylko trzy. Gedania, która nie osłabiła się znacząco w porównaniu z poprzednim sezonem, gdy występowała w III lidze, była bardzo solidna w każdej formacji. Obroną pewnie kierował Miłosz Manuszewski, w pomocy błyszczał Konrad Waliszewski, w ataku na zawołanie strzelali Marcin Adamik i Szymon Dowgiałło – każdy z nich zdobył 15 bramek. Bartosz Dolański, dyrektor sportowy „Gedy” mówił w jednym z wywiadów, że jego klub stać na powrót do III ligi.
Piłkarze Gedanii najbliżej porażki byli w wyjazdowym meczu z Gromem Nowy Staw, gdy stan spotkania na 1:1 wyrównał kapitan Artur Stawikowski w 87. minucie. Drużyna Gromu, pod kierunkiem wciąż niespełna 30-letniego trenera Dawida Lelenia plasuje się na półmetku na 2. miejscu tracąc sześć punktów do lidera. Drużyna z Żuław od lat utrzymuje miejsce w czołówce tabeli, w zeszłym sezonie zagrała po raz pierwszy w ogólnopolskich rozgrywkach Pucharu Polski oraz w barażu o awans do III ligi. Grom stracił przed sezonem snajpera wyborowego Mateusza Borowskiego, który odszedł do KP Starogard, ale pozyskała godnego zastępcę w osobie Igora Jankowskiego, autora 15 bramek (tyle co najlepsi snajperzy Gedanii).
KP Starogard był i wciąż jest głównym faworytem do awansu, jako ekipa dysponująca najwyższym na tym szczeblu budżetem. Pieniądze nie zawsze dają szczęście, co potwierdzą trenerzy Krzysztof Sobieraj i Krzysztof Pilarz, którzy zakończyli współpracę z KPS po zremisowanym 2:2 meczu z Gryfem Wejherowo. Wspomniany Borowski wciąż trzyma wysoki poziom skuteczności, na koncie ma 10 bramek. Obok niego o sile drużyny z Kociewia stanowią piłkarze z doświadczeniem ze szczebla centralnego: Damian Garbacik, Radosław Stępień, Oskar Paprzycki, Paweł Wojowski i Marcin Warcholak.
Rezerwy Arki Gdynia są najwyżej notowanym beniaminkiem i największym pozytywnym zaskoczeniem rundy jesiennej IV ligi RWS Investment Group. Naprawdę przyjemnie było patrzeć jak dobrze radzi sobie młoda drużyna trenera Łukasza Kowalskiego, która tylko w pierwszym meczu sezonu korzystała z masowych posiłków z ekstraklasy. Młodzież na stałe zasilają pomocnik Michał Rzuchowski i bramkarz Kacper Krzepisz, poza nimi gra sama młodzież urodzona w XXI wieku.
Jeden punkt za Arką II plasuje się Gryf Słupsk, który zamyka szeroko pojętą czołówkę. Słupszczanie, tak jak Gedania, rok temu występowali na poziomie III ligi, ale zabawili tam tylko rok. Im dalej w bieżący sezon tym podopieczni trenera Krzysztofa Mullera radzili sobie lepiej, a absolutną wisienką na torcie były rozgrywki w Pucharze Polski, w których Gryf odprawił po dogrywce I-ligową Polonię Warszawa. Potem ku uciesze słupszczan ślepy los przydzielił im drużynę mistrza Polski, Lecha Poznań. Gryfici tanio skóry nie sprzedali, ulegając tylko 1:2, a tego dnia o tej ambitnej drużynie usłyszała cała piłkarska Polska. Nie tylko z powodu przyjętych oświadczyn bramkarza Kamila Gołębiewskiego tuż po końcowym gwizdku.
Strefę środka IV-ligowej klasyfikacji otwiera drużyna Aniołów Garczegorze. Zespół ze wsi liczącej niecały tysiąc mieszkańców od wielu lat radzi sobie zaskakująco dobrze na tle rywali z o wiele większych ośrodków. W minionej dekadzie Anioły tylko raz wypadły poza IV ligę. Wysoką pozycję zawodnicy z powiatu lęborskiego zawdzięczają doskonałej serii między 9. i 15. kolejką, gdy wygrali siedem kolejnych spotkań.
Tuż za Aniołami plasują się rezerwy Chojniczanki Chojnice, które o wiele lepiej czują się w domu niż na wyjazdach oraz Pogoń Lębork. Ostatnią z tych drużyn prowadzi zaledwie 24-letni Mateusz Michniewicz, syn byłego selekcjonera reprezentacji Polski. Rewelacją Pogoni jest zaledwie 19-letni Alex Kolasa, autor 12 bramek w rundzie jesiennej.
- Tata przekazuje bardzo ciekawe spostrzeżenia. Nie przyjeżdża tu tylko do mnie, ale też dla syna, a mojego brata Kuby, by zobaczyć jak sobie radzi na boisku. Wiem, że chce mieć to pod kontrolą i bardzo się tym interesuje. Na treningach go nie ma, ale widzi efekt końcowy w weekend. Mogę się teraz przyznać, że zmiana ustawienia w trakcie w trakcie rundy, gdzie z ustawienia 3-4-3 przeszliśmy na 4-3-3 wynikła z rozmowy z tatą. Zasugerował mi, że brakuje nam troszkę skrzydeł i akcji oskrzydlających, więc poszliśmy w tym kierunku. Warto mieć na pewno kogoś takiego, który dobrze ci życzy, a swoim doświadczeniem cię wspiera. Kilka sytuacji kryzysowych mój tata jak trener już przeżył, więc staram się z tego czerpać. Wiadomo, samemu też trzeba się sparzyć, popełniać błędy, by wyciągać z nich wnioski. Mam jednak ten komfort, że mogę się też uczyć na sytuacjach, które przydarzyły się wcześniej mojemu tacie - mówi Mateusz Michniewicz klubowej stronie Pogoni Lębork.
Za Pogonią w tabeli są Czarni Pruszcz Gdański, którzy jak słyszymy mają mocarstwowe plany i Jaguar Gdańsk, który konsekwentnie idzie ścieżką coraz większego odmładzania drużyny. Już teraz drużyna z dzielnicy Kokoszki wystawia w podstawowym składzie więcej młodzieżowców niż graczy dorosłych.
- Rundę jesienną kończymy w dobrych nastrojach. Wręcz żałujemy, że kończymy granie w tym roku. Zwyżka formy w końcówce rundy przełożyła się na punkty. Od początku rundy mówiłem, że potrzebujemy czasu, przy zmianach jakie zaszły w drużynie. Odmłodziliśmy skład – mówił po ostatnim jesiennym meczu Jacek Paszulewicz, trener Jaguara Gdańsk.
Za Jaguarem zaczyna się już końcówka tabeli. O ile Gryf Wejherowo, Wierzyca Pelplin i Powiśle Dzierzgoń nie muszą raczej obawiać się wiosny i oglądać za siebie, to od Sokoła Bożepole Wielkie zaczyna się gorąca strefa. Sokół po raz pierwszy w historii gra na tym szczeblu i trzeba przyznać, że klub z powiatu wejherowskiego podszedł do tematu bardzo poważnie. Bezpośrednie transmisje na YouTube ze wszystkich meczów nie są na tym szczeblu standardem.
Idąc dalej w dół tabeli, zarówno Bytovia Bytów jak i Stolem Gniewino jak i Pomezania Malbork grały kiedyś na o wiele wyższych szczeblach, a na wiosnę będą zmuszone ratować IV-ligowy byt co może okazać się „mission impossible” w przypadku ostatniego w klasyfikacji beniaminka, Piasta Człuchów, który ma na koncie jedynie cztery punkty. Pewne jest, że emocji na wiosnę nie zabraknie, a na razie IV-ligowcy udali się na zasłużony odpoczynek, by jak najlepiej naładować akumulatory na przyszły rok.